Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 31 marca 2010

"Solanin 2" - Asano

Autor: Dominik Szcześniak

Dwie kwestie
nie zmieniły się w stosunku do pierwszej części komiksu Inio Asano: poziom "Solanina 2" jest równie wysoki, a jego okładka równie kiepska. Tym, co uległo zmianie jest natomiast podejście bohaterów albumu do życia. A przynajmniej kilku z nich. Asano, kończąc pierwszy tom tragicznym wydarzeniem, drugi rozpoczyna już z zupełnie innej perspektywy. Nieco refleksyjnej, sięgającej do rdzenia opowieści i analizującej beztroskę młodego człowieka.

Posługując się dobrodziejstwem retrospekcji - a dodatkowo stosując ją w najbardziej odpowiednich momentach - autor komiksu pokazuje pierwsze spotkanie członków zespołu muzycznego. Meiko, Taneda, Kato i Billy - grupka studentów (jeden z nich "wieczny") zacieśniają więzy gadając o muzyce i wyciągając z dostępnych instrumentów jak najciekawsze dźwięki. Choć scen "muzycznych", ukazujących zespół w heroicznych pozach, w "Solaninie" jest mnóstwo, stanowią one przede wszystkim uatrakcyjnienie szaty graficznej. Główny nacisk postawiony jest na wierność ideałom. Na niezaprzedawanie się "dorosłym zasadom". Na pozostanie wiecznie młodym idealistą, głuchym na takie słowa, jak "odpowiedzialność" czy "przystosowanie". Oraz na zmianie spojrzenia i znalezienia konsensusu pomiędzy utopią a dorosłością.

Asano umiejętnie wyciąga z zarysowanych kartek emocje, co przede wszystkim widoczne jest we wspomnianych już scenach, ukazujących zespół podczas koncertowania. Emocje te nie są efektem samych możliwości graficznych autora, lecz raczej skutkiem id
ealnego współdziałania z całą opowieścią. Kontekstem tych scen jest rozliczenie się ze zmarłym przyjacielem. Po jego śmierci każdy z członków zespołu stara się nauczyć żyć od nowa. Odpowiedzi na zadawane przez polskiego edytora na tylnej stronie okładki pytania: "Czy wydarzenie kończące pierwszy tom wpłyną istotnie na życie paczki przyjaciół?" i "Czy nadal będą mieli tyle zapału, by zajmować się muzyką?" padają na kartach komiksu i usatysfakcjonują czytelników tej dwuczęściowej mini-serii.

Dwie opublikowane na polskim rynku części "Solanina" tworzą zwartą całość, którą czyta się jednym tchem. Pamiętnik autora, analizujący kondycję młodych ludzi w dzisiejszym świecie niebawem doczeka się premiery filmowej. Patrząc na trailer i identy
czne oddanie w filmie pewnych scen, należy się spodziewać co najmniej tak samo dobrej rozrywki. Dodatkowym atutem filmu będzie możliwość usłyszenia tytułowego hitu grupy - "Solanina". W komiksie piosenka ta została przedstawiona jako ciąg obrazów wpisanych w emocjonalny kontekst. W filmie zadźwięczy nam w głowie. Która opcja będzie bardziej atrakcyjna?

"Solanin 2". Autor: Inio Asano. Tłumaczenie: Radosław Bolałek. Wydawca: Hanami 2010

wtorek, 30 marca 2010

Przygody Leszka: Przerwa w nadawaniu

Autor: Dominik Szcześniak

Na kilka tygodni wstrzymujemy akcję pod tytułem "Przygody Leszka". Serial powróci na ziniolowe łamy niebawem. O to, aby był to powrót huczny postara się Leszek Wicherek. Kawałek z jego rysunkami zatytułowany jest "Miejska legenda" i stanowi pomost pomiędzy odcinkami "Cukier w kostkach", "Potęga wyobraźni" a "Zombie też człowiek" i "Ułamek", do których scenariusze właśnie powstają.


W międzyczasie zapraszamy do zerknięcia na inne komiksy z serii:

1. Sylwester (rys. Dominik Szcześniak),
2. Choróbsko (rys. Marcin Podolec),
3. Make War Not Love (rys. Maciej Pałka),

4. Filtr codzienności (Wojciech Stefaniec),

5. Amerykański masyl (rys. Tomasz Kleszcz),
6. Zima (rys. Piotr Nowacki),

7. Kanapki (rys. Łukasz Rydzewski)

8. Cukier w kostkach (rys. Jarek Kozłowski)

9. Piłka (rys. Maciej Pałka)

10. Potęga Wyobraźni (rys. Paweł Grześków)


oraz do lektury komiksu "10 bolesnych operacji", w którym
Leszek zadebiutował.

poniedziałek, 29 marca 2010

Piguła - komiksowa prasówka (09)

Autor: Dominik Szcześniak


Serwisy internetowe stapiają się w jeden. Wczoraj przemeblowana została Gildia i nie mogę oprzeć się wrażeniu deja vu, przechodząc z rzeczonego serwisu na Komiksomanię czy Polter. Efekt potęguje ta sama ilość tych samych niusów, skłaniających do postawienia pytania czy nie lepiej byłoby, żeby te wszystkie podmioty rzeczywiście scaliły się w jeden, prężny i potężny? W minionym tygodniu Gildia podchwyciła temat gościa Komiksowej Warszawy - Jeffa Lemire'a, informując m.in. o udostępnionym w sieci bezpłatnie pierwszym zeszycie serii "Sweet Tooth" jego autorstwa, Aleja Komiksu wygrzebała ciekawostkę o kujawskich komiksach, a Komiksomania zamieściła świetny wywiad z Neilem Gaimanem. Wszystko to fajne, ale ginie w powodzi wałkowanych w kółko tych samych niusów, tych samych ogłoszeń i informacji. Serwisy! Czy nie ma opcji zbratania się i dorzucenia do wspólnego worka tego, co najlepsze?

Powyższe pytanie zadaję spontanicznie i na luzie. Do głowy przychodzi mi jeszcze w tym momencie bardzo istotna kwestia, różniąca ww. serwisy - każdy z nich posiada swoje własne grono odbiorców, niekoniecznie pojawiające się na terenach przeciwnika. Swoich zagorzałych fanów, zainteresowanych mainstreamem i zeszytówkami, a gardzących komiksem polskim posiada Aleja Komiksu; swoje grono forumowiczów wychowała sobie Gildia; a i Komiksomania ma własnych, utrzymanych w konwencji onetowych trollów, komentatorów. Widać więc jest jakaś różnica między serwisami komiksowymi, której być może nie dostrzegam...

Dostrzegalna była natomiast stagnacja w kwestiach publicystycznych i informacyjnych w minionym tygodniu. Ale co nieco ruszyło się w związku z samymi komiksami - do projektu Dennisa, który póki co rozwija się pomyślnie dzień po dniu, kadr po kadrze, dołączył (na razie w zapowiedziach) komiks, którego jestem współautorem, a którego rysowaniem zajmuje się duet twórczy Maciej Pałka i Paweł Wojciechowicz. Rzecz nazywa się "Degrengoland". Jej fragment, rysowany jeszcze przez Macieja (ta wersja służy obecnie rysownikom jako storyboard) opublikowany został z "Zinie sTRACH!u". Na dobry koniec dzisiejszej Piguły i z boku i u dołu - kadry z drugiego odcinka "Degrengolandu" zatytułowanego "Co wydarzyło się w Nesztele - Sztele".


niedziela, 28 marca 2010

II Lubelskie Spotkania z Komiksem: plakat

Autor: Dominik Szcześniak

Przygotowania do drugich Lubelskich Spotkań z Komiksem trwają. Przyjazd na imprezę potwierdził Śledziu. Jest również projekt plakatu LeSzKa. Jego autorem jest Mikołaj Ratka - spójrzcie:


8 i 9 maja. Zapamiętajcie te dni. Chatka Żaka będzie żyła komiksem.

środa, 24 marca 2010

"Profesor Bell" - Sfar

Autor: Dominik Szcześniak

To nie jest S
far jakiego znacie. W "Kocie rabina" ujmował dystansem i poczuciem humoru; w "Małym świecie Golema" serwował setki pomysłów, wplątując je w jedną opowieść; barwnymi "Klezmerami" szukał nowych metod tworzenia komiksu za pomocą nietypowych środków wyrazu. "Profesor Bell", w odróżnieniu od wymienionych utworów, nie próbuje aspirować do bycia czymś więcej, niż zwykłą rozrywką skrojoną na bazie prototypu Sherlocka Holmesa. Komiks akcji i sensacji? Przede wszystkim, ale też nie do końca.

Profesor Joseph Bell istniał naprawdę. Był pionierem medycyny sądowej, wykładowcą na Uniwersytecie w Edynburgu i lekarzem królewskim. Żył w XIX wieku. Zainspirowany spotkaniem z nim Arthur Conan Doyle stworzył postać Sherlocka Holmesa. Joann Sfar poszedł w inną stronę: pewne fakty z życia Bella pozostawił w zgodzie ze stanem faktycznym, natomiast całość podbarwił elementami mistycyzmu, tworząc tym samym supe
rnaturalne przygody Bella. W związku z tym, na kartach komiksu nic nie jest zwyczajne. Duchy, zombie, upiory, Meksykanin o dwóch głowach i spotkanie z diabłem - bogaty repertuar, równomiernie rozdzielony na dwa rozdziały opowieści.

Bardziej atrakcyjny jest zdecydowanie ten drugi - "Lalki Jerozolimy". "Dwugłowy Meksykanin" jest ciekawym, nie stroniącym od motywów znanych z horrorów (duchy, zombie), a jednocześnie poddającym owe motywy psychoanalizie, rozrywkowym wprowadzeniem w świat przedstawiony Profesora. "Lalki" to z kolei świetna, przepełniona humorem i przemyśleniami autora jazda bez trzymanki na jego własnych warunkach. Obie opowieści łączy wspólny wątek - detektywistyczny. Profesor Bell jest bowiem cwanym połączeniem Johna Constantine'a z
Indianą Jonesem - podróżuje, walczy z demonami i rozwiązuje zagadki, przy pomocy swego dzielnego kompana, znanego już polskim czytelnikom z "Małego świata Golema" inspektora Mazocka. W omawianym tomie zagadki są dwie. Pierwsza dotyczy oddziaływania jednej małej głowy na dużą głowę i całe ciało pewnego bogatego Meksykanina, druga - tego, jak pokonać diabła z Jerozolimy.

Joann Sfar w "Profesorze Bellu" zaczyna "sfarować" dopiero w drugiej części tomu, jednakże tym, co zaskakuje od pierwszej planszy jest skrupulatna, precyzyjna grafika. Poprzednie albumy tego autora zdradzały jego naturę eksperymentatora - "Mały świat Golema", ze swym czarno białym kłębkiem kresek, czy "Klezmerzy", których szata gr
aficzna dostosowana była do ścieżki dźwiękowej to nie tyle poszukiwania, co świadectwo odnalezienia idealnej formy do tych konkretnych opowieści. "Profesora Bella" najłatwiej byłoby przyrównać do "Kota Rabina", choć tak naprawdę te dwa komiksy również są od siebie diametralnie odmienne. W "Profesorze" Sfar skupia się na detalu (warto tu zwrócić uwagę na świetne projekty budynków), na klarownej kompozycji i regularnym kadrowaniu. Klimat grozy jego rysunki zyskują dzięki kolorystyce, zastosowanej przez Brigitte Findakly.

"Profesor Bell" wciąga. Fani Sfara odnajdą ducha jego k
omiksów w drugiej części, wobec czego pierwsza widocznie dostała zadanie przyciągnięcia nowych czytelników. Komiks poleciłbym fanom horrorów (pewne postaci z tego gatunku zostały tu przedstawione bardzo przewrotnie), zagadek, ale również specyficznego humoru, numerologii, religii, czy też wreszcie wielbicielom wyszukiwania nawiązań do innych dzieł.

"Profesor Bell: Dwugłowy Meksykanin, Lalki Jerozolimy". Autor: Joann Sfar. Kolor: Brigitte Findakly. Tłumaczenie: Magdalena Kurzyna. Wydawca: Mroja Press 2010

wtorek, 23 marca 2010

Przygody Leszka (11): Potęga wyobraźni

Autor: Paweł Grześków i Dominik Szcześniak

Wspólnie z Pawłem zapraszamy na odcinek zatytułowany "Po
tęga wyobraźni", będący swoistym sequelem do "Cukru w kostkach". Miłej lektury!

Ciąg dalszy nastąpi...

Inne komiksy z serii:
1. Sylwester (rys. Dominik Szcześniak),

2. Choróbsko (rys. Marcin Podolec),

3. Make War Not Love (rys. Maciej Pałka),

4. Filtr codzienności (Wojciech Stefaniec),

5. Amerykański masyl (rys. Tomasz Kleszcz),

6. Zima (rys. Piotr Nowacki),

7. Kanapki (rys. Łukasz Rydzewski)

8. Cukier w kostkach (rys. Jarek Kozłowski)

9. Piłka (rys. Maciej Pałka)


Wszystkich chętnych autorów zapraszamy do nadsyłania tematów na kolejne odcinki.

poniedziałek, 22 marca 2010

II LeSzeK i wystawa Rebelki

Autor: Dominik Szcześniak

Na początek oficjalna informacja prasowa organizatorów LeSzKa:

W dniach 8-9 maja 2010 roku w ACK UMCS Chatka Żaka przy ulicy Rad
ziszewskiego 16 w Lublinie odbędą się II Lubelskie Spotkania z Komiksem.

W tym roku postanowiliśmy zwiększyć dawkę atrakcji i wydłużyć imprezę do dwóch dni. W programie znajdziecie prelekcje, spotkania z autorami, warsztaty rysunkowe, wernisaż prac oraz bitwy komiksowe. Zarówno najmłodsi wielbiciele komiksów, jak i też ci nieco starsi będą mogli spróbować swoich sił w konkursach tematycznych wiedzy o komiksie czy też rysunkowym. Będzie można wygrać atrakcyjne nagrody. Już niebawem pojawi się oficjalny plakat promujący imprezę. Zapraszamy do Lublina, naprawdę warto.

Wstęp na imprezę wolny!


Nowe informacje będą pojawiać się regularnie na stronie imprezy.


Poza oficjalną wiadomością, słówko ode mnie: na LeSzKu dostępne będą wszystkie dotychczas wydrukowane ulotki z cyklu "Spoko Humanik", zadebiutuje nowy numer "Ziniola", pojawią się znani i lubiani goście (o których wspomnimy już wkrótce), jak również b
ardzo prawdopodobne, że dojdzie do towarzyskiego meczu piłkarskiego między dwiema, skrajnie różnymi reprezentacjami.

Ziniol obejmuje patronat nad fajnymi akcjami, które pozytywnie mieszają w kulturze komiksowej. Patronujemy LeSzKowi, patronowaliśmy wystawie Jakuba Reb
elki we Wrocławiu. Obszerną fotorelację z wernisażu już publikowaliśmy, teraz przyszedł czas na film, nakręcony przez Anię Ejsmont, na którym Piotr Stasiowski opowiada o sukcesie, z jakim spotkała się wystawa oraz o twórczości Jakuba Rebelki. Klikajcie w obrazek poniżej:

Piguła - komiksowa prasówka (08)

Autor: Dominik Szcześniak

Na wstępie chciałbym wspomnieć o czymś, co mnie w minionym tygodniu zaskoczyło. Mowa o prawdziwym, komiksowym publicystycznym mięchu, którego w sieci od bardzo dawna nie było. Łukasz Babiel 15 marca na Motywie Drogi opublikował artykuł "Znaj swoje memy", będący zdystansowaną analizą naukową najciekawszych pojęć polskiego komiksu ostatnich lat. Pojęć, które powstawały na linii starć jednych rysowników z innymi, czy też w forumowych przepychankach. Pojęć, takich jak "plecy konia", czy "promienie z dupy", które w sumie weszły już do języka potocznego, tak jak kiedyś wchodziły powiedzonka z komiksów Tadeusza Baranowskiego. Artykuł rzeczowy, wyczerpujący, sprawnie kreślący rys historyczny memów czyta się znakomicie. Wszystkich, którzy jeszcze się z nim nie zapoznali - zachęcam. A redakcji Motywu życzę więcej tego typu ożywczych akcji.

Pozostając w temacie artykułów - 12 i 14 marca The AAUGH blog zanotował dwa wejścia poświęcone polskim "Fistaszkom", wersji z 1984 roku. The AAUGH blog bada wszystko, co z serią Schultza związane, więc jego autor - po nabyciu "Trzeciego spotkania" dzieli się z czytelnikami wrażeniami z lektury. Zwracając uwagę na fakt przerysowania oryginalnych pasków, stwierdza również, że sam design, czy liternictwo jest fajne. Sprawdźcie te teksty. Sprawdźcie co wspólnego mają "Fistaszki" z "Avatarem". "Trzecie spotkanie", jako że przerysowane, jest zasadniczo komiksem polskim. Tak więc można powiedzieć, że komiks polski miał swoje 5 minut na świecie.


Ani jednej zdaje się nie mieć natomiast w Polsce. Kondycjomierz komiksu polskiego niezmiennie wskazuje zero. Miniony tydzień w tym temacie zaserwował nam dwie ciekawe akcje: forumową wymianę zdań na Alei Komiksu oraz powstanie bloga - happeningu zatytułowanego "Polski komiks ssie". Obie inicjatywy to podjazdówki w walce wielbicieli komiksu polskiego z jego zagorzałymi przeciwnikami. Choć być może precyzyjniej byłoby określić wielbicieli jako tolerancyjnych gości, mających świadomość istnienia różnych komiksowych gatunków, a przeciwników jako tępych konserwatywnych krzykaczy, nie potrafiących swoich zarzutów uzasadnić i wykazujących się brakiem szacunku do autorów. Generalnie całą sytuację należy przemilczeć, nie zabierać głosu, spasować. I tak też uczynię po wyłożeniu pewnego spostrzeżenia: twórca komiksowy w Polsce nie jest szanowany przez czytelników. Przynajmniej tych internetowych. I przynajmniej tych internetowych, którzy nie należą do (bzdurnych zresztą) "kolesi z kawangardy". I cóż ma taki twórca komiksowy począć? Jaszczu założył wspomnianego wyżej bloga, w którym wyśmiewa czytelników, z którymi wojuje. KRL również wystąpił w obronie swojego imienia. Tymczasem jest tak, że chyba pewnych spraw nie da się przeskoczyć - krzykacze zawsze będą. Podobnie zawsze będzie komiks polski. Wdawanie się w dyskusje nie jest dobrym pomysłem. Lepszym jest rzucenie tej niewdzięcznej roboty w cholerę. Albo po prostu rysowanie i pisanie w oderwaniu od sieciowego bajzlu.

czwartek, 18 marca 2010

Ja, Ty, My - Dantas/ Carezzato

Autorzy: Bira Dantas i Claudia Carezzato



Wywiad z Ubiratanem Dantasem

Autor: Dominik Szcześniak

Ubiratan Libanio Dantas De Araujo ma 47 lat, urodził się w Sao Paulo, obecnie mieszka w Campinas. Swój pierwszy komiks – „Os Trapalhoes” rysował w latach 1980 – 82. Był członkiem AQC (Cartoonist and Comics Drawer Association). Swoje komiksy publikował w takich magazynach, jak: Quadreca, Pantano, Tralha, Porrada, Megazine, Bundas, Sem Essa, Prismarte Terror, Caraminhola, Subversos, Camiño de Rato oraz „Lula, A Winner’s Story”, komiksowej biografii brazylijskiego prezydenta. Gościł również na łamach „Ziniola” nr 6. W ramach "dnia brazylijskiego" zamienił ze mną kilka słów...

Dominik Szcześniak: Jesteś zarówno satyrykiem, jak i rysownikiem komiksowym. Są różnice między tymi dziedzinami?

Bira Dantas: Satyryk rysunkowy tworzy tego rodzaju rysunki, jakie można zobaczyć na międzynarodowych konkursach – skupione na sprawach całego świata, takich jak środowisko, globalne ocieplenie, wyspy, piraci itd. Rysownik komiksowy natomiast jest dość specyficzny, ponieważ pracuje tylko z komiksami. Lecz jak widać, rysunki satyryczne często zbliżają się do komiksu – zwłaszcza, gdy rysuje się akcję krok po kroku. Niektóre z nich mają 6 kadrów na planszy, czym zyskują format komiksowy, bez dialogów, jak to w rysunku satyrycznym. Prawdę mówiąc, bardzo mi się podoba północno-amerykańskie określenie „cartoonu” jako jakiegokolwiek rodzaju rysowania (animacja, komiks…)

Jak wygląda
sytuacja komiksu w Brazylii?

Cóż, rynek komiksowy bardzo się u nas zmienił. Zwykliśmy kupować komiksy na ulicznych stoiskach z gazetami, dzisiaj jest to ostatnie miejsce, gdzie można je znaleźć. Zeszytówki Marvela, DC, Disneya i MSP (jedyne brazylijskie) oczywiście są dostępne w taki sposób, lecz odkąd wydawcy skłonili się ku formatowi graphic novel, najlepszym miejscem do ich zakupu są księgarnie. Równolegle, mieliśmy fantastyczny boom w alternatywnej komiksowej produkcji. Fanziny, niezależni i mali wydawcy, eksplodowali od 2006 roku. Ziny były bardzo ważnym kulturowym wydarzeniem w Brazylii w latach siedemdziesiątych. Teraz powróciły.

Inną świetną falą znad Brazylii jest Quatro Mundo – Czwarty Świat, uformowany przez grupę aktywnych komiksowych twórców. Za zadanie mają niesienie pomocy w dystrybucji, sprzedaży i wymianie doświadczeń w produkcji niezależnych magazynów. Czwarty Świat to przymierze ludzi publikujących komiksy na poważnie i w dobrej jakości (po krótką historię brazylijskiego komiksu w wykonaniu Biry zapraszam tutaj).

Rozmawiałem już o tym swego czasu z Jose Carlosem Fernandesem: co powiesz o różnicach między brazylijskimi a portugalskimi komiksami?

Południowoamerykańska kultura jest oczywiście diametralnie różna od europejskiej. Portugalskie komiksy reprezentują specyficzne poczucie humoru. Faktem jest również, że Brazylia więcej inspiracji czerpała z USA niż z europejskiego rynku komiksowego. Ale mamy sporą grupę komiksiarzy wykazujących fascynację Europą (nazwiska takie, jak Jose Aguiar, Laudo, Vilacha, Josmar, Seabra, Daniel Esteves, Edgar Vasques, Rodrigo Rosa są tego dowodem). W komiksie portugalskim potrafię rozróżnić dwie fazy: klasykę (Eduardo Teixeira Coelho, Jayme Cortez, Jose Ruy) i nową falę (Sonia Oliveira, Jose Carlos Fernandes, Luís Henriques, Filipe Faria, Manuel Morgado, Esgar Acelerado, Rui Ricardo). Podobnie jest w Brazylii. Tak więc, porównując portugalskie i brazylijskie nowe fale, widzę więcej podobieństw niż różnic.

Twoje największe osiągnięcie komiksowe? Takie, które czytelnik „Ziniola” mógłby sobie przywieźć z wakacji w Brazylii?

"Dom Quixote
Comics", który był nominowany do HQ MIX Best Comics Adaptation Prize w 2009 roku. Tworzyłem go bity rok. Rysowanie i malowanie tych 88 stron było fantastycznym przeżyciem. No i uwielbiam styl Cervantesa…

A co takiego fantastycznego jest w komiksach? Co Cię w ogóle podkusiło, by właśnie komiksem się zająć?

Mama mi opowiadała, że kiedy byłem dzieckiem i po raz pierwszy miałem być szczepiony, pielęgniarka kazała jej mocno mnie chwycić, żebym się nie wyrywał. Ale to było zbędne, bo byłem zahipnotyzowany postaciami wymalowanymi na ścianie. I to jest to coś. Komiksy zamieszkane są przez postaci, które mogą robić wszystko – gadać, biegać, latać, pływać, wizytować inne planety, marzyć… gdy czytam komiksy, udaję się w miejsca, o których nigdy nawet nie marzyłem. Gdy je tworzę – czuję to samo.

Ilustracje:
1. Autoportret Biry w konwencji Don Kichota,

2. Bira prezentuje jeden ze swoich komiksów,

3. Krok po kroku - historia powstania kadru,

4. Plansza z komiksu "Dom Quixote",

5. Okładka "Dom Quixote",

6. Bira bluesman grający na harmonijce

Zabili Indianina Galdina - Bira Dantas

Autor: Bira Dantas

Dzisiaj zapraszamy na przejażdżkę po komiksie brazylijskim. Na początek, opublikowany już w "Ziniolu" (numer 6) short "Zabili Indianina Galdina" autorstwa Ubiratana Dantas, w tłumaczeniu Jakuba Jankowskiego i z liternictwem Daniela Chmielewskiego:




środa, 17 marca 2010

II Lubelskie Spotkania z Komiksem

Autor: Dominik Szcześniak

8 i 9 ma
ja zapraszamy do Lublina na kolejne spotkania z komiksem. Po dwóch odsłonach TRACH!owych, komiks powrócił do Lublina w nieco kameralnej formie rok temu. Tym razem planujemy wrócić do starych tradycji i zrobić imprezę z nieco większą pompą. Termin zarezerwowany; miejsce również - podobnie jak dotychczas będzie to położona w centrum miasteczka akademickiego Chatka Żaka. Prace organizacyjne trwają, o wszystkich szczegółach będziemy informować na bieżąco. 8 i 9 maja. Zanotujcie w terminarzach. Będzie się działo.

Powyżej - plakat zeszłorocznych Lubelskich Spotkań z Komiksem. Nowy - już niebawem.

wtorek, 16 marca 2010

Przygody Leszka (10): Piłka

Autor: Maciej Pałka i Dominik Szcześniak

Dziesiąte wydanie "Przygód Leszka" chciałbym uczcić shor
tem, narysowanym przez twórcę tej postaci - Macieja Pałkę. Pierwotnie komiks ukazał się w trzecim numerze "Ziniola". Pech chciał, że zaliczyliśmy tym komiksem wpadkę i rozpikselowany efekt nie mógł zadowolić kogokolwiek. Zatem, proszę, bez pikselozy:
Za tydzień wracamy do nowych odcinków, rysowanych przez nowych twórców. Pierwszy w kolejności jest Paweł Grześków, który zmierzy się z wymyślonym przez siebie tematem "Potęga wyobraźni".

poniedziałek, 15 marca 2010

Piguła - komiksowa prasówka (07)

Autor: Dominik Szcześniak


Dwa kadry poszły w eter. Dennis Wojda w sobotę, 13 marca postanowił zabawić się w komiks na zasadzie publikacji jednego kadru dziennie przez 366 dni. Projekt nazywa się - a jakże - "366 kadrów" i jest eksperymentem. Strumieniem świadomości. A przede wszystkim ciekawie zapowiadającą się akcją. Podobnych, nawet na polskiej ziemi, było już wiele, ale zwykle podobieństwo kończyło się na tym, że twórca robił pierwszy kadr, a kolejni strugali następne. Powstały w ten sposób strumień wielu świadomości był znacznie mniej atrakcyjny, niż może to być w przypadku akcji Dennisa. Nie będzie to jedyna akcja publikacji komiksu w internecie w tym roku. O szczegółach - już niebawem.

Wszyscy, którzy zasmakowali w porannym czytaniu "Piguły" o 7:00, przy kawie, podczas śniadania, dziś zapewne się zawiedli. Kilkugodzinne opóźnienie spowodowane zostało zupełnie nieciekawymi sprawami, o których nie ma sensu pisać. Podobnie nie ma sensu pisać o tym, co działo się w sieci w minionym tygodniu - ciekawe zjawiska można ograniczyć do kilku. Po pierwsze, "blamaż KaZetu", o którym napisano już chyba wszystko, sprowokował innych redaktorów do bardziej wytężonej pracy nad tematem "podsumowanie roku w kategorii komiks polski", co zaowocowało na przykład "Rzutem oka" na Alei Komiksu; tekstem, który dla obsmarowanych redaktorów może być drogowskazem, zanim przystąpią do opracowania kolejnego podsumowania. Po drugie, "reperkusje postKaZetowskie", skutkujące zwolnieniami z pracy redaktora/ dziennikarza, przynajmniej w jednej redakcji. I po trzecie, podnosząca ciśnienie wielu osobom inicjatywa "Tęsknię za Tobą zeszytówko", która choć nie opiera się na solidnych badaniach rynku pod kątem wydawania zeszytówek, jest całkiem sympatyczna. A tekst o niej na Komiksomanii wręcz nawet pod pewnymi względami prekursorski, ponieważ zbiera wypowiedzi wydawców, które ukazały się na forach, komentarzach pod notkami na blogach, czy twitterze. Jak widać, nikt nigdzie nie może już czuć się bezpieczny.

Skoro o powyższych pisał nie będę, to pozwolę sobie wspomnieć o kilku istotnych sprawach związanych z magazynem. Najistotniejszym faktem jest ten, który po kilku tygodniach marzeń, ponownie wysyła nas w rejony undegroundowego getta. Tylko cud może sprawić, że drukowany "Ziniol" nie będzie 96-stronicowym kwartalnikiem o niewielkim nakładzie. A my w cuda nie wierzymy.


Druga wiadomość jest już nieco bardziej pozytywna. "Przygody Leszka" spotkały się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem rysowników i czytelników. Wciąż nadchodzą nowe propozycje tematów do scenariuszy, tak więc akcję wypada już uznać za udaną. Docierają do mnie pytania o czas jej trwania, więc pozwolę sobie odpowiedzieć w tym miejscu: "Przygody Leszka" dobiegną końca, gdy skończą się rysownicy, chcący je tworzyć. Wszystkich, którzy jeszcze myślą, lub w ogóle nie zastanawiali się nad tym tematem - zapraszam do współdziałania.
Jutro Leszek zaatakuje po raz kolejny.

niedziela, 14 marca 2010

Spoko Humanik (02)

Autor: Dominik Szcześniak i Rafał Trejnis

Lubelskiej akcji, w której komiks zaprzęgnięty został do promocji wydarzeń związanych z działalnością Wydziału Humanistycznego UMCS, ciąg dalszy. Tym razem na tapecie temat kół naukowych. Ulotki z komiksem dostępne będą na ww. wydziale od jutra.


sobota, 13 marca 2010

Element chaosu we Wrocławiu - relacja

Autor: Piotr Machłajewski, Dominik Szcześniak

W czwartek we wrocławskiej galerii BWA Studio odbył się wernisaż wystawy Jakuba Rebelki pt. "Element chaosu". Publiczność dopisała, a przed wernisażem odbyło się spotkanie oraz akcja rozdawania autografów. Ziniol był patronem wystawy. Spójrzcie na fotorelację, którą dostajemy dzięki Rafałowi Tomczakowi Otoczakowi i BWA Studio. A na fotografiach zauważyć można następujące zdarzenia i osoby:

Iwona Cybula i Jakub Rebelka w BWA Studio:


Spotkanie z Jakubem Rebelką prowadzi Piotr Machłajewski - kurator wystawy
:

Publiczność w czasie spotkania:


Jakub Rebelka podpisuje swoje albumy. Każdy zainteresowany dosta
ł rysunek:


Moment otwarcia wystawy. Przemawia Piotr Stasiowski - szef gale
rii BWA Studio. Jakub Rebelka w transie podczas wykonywania kolejnego rysunku:


Piotr Stasiowski zerwał przed chwilą linki zabezpieczające. Pub
liczność wchodzi do galerii...


Pamiątkowa fotka:

Fani przed obrazami Jakuba kładli się pokotem...